Młoda kobieta w wieku 25 lat zmarła w wyniku ostrego zapalenia opon mózgowych po tym, jak jej bliscy wielokrotnie kontaktowali się z pogotowiem ratunkowym. Nigdy nie wysłano na miejsce karetki. Przyjaciółka ofiary musiała sama zorganizować transport do szpitala, ale było już za późno.
Rodzina złożyła skargę
Bliscy zmarłej uważają, że pogotowie popełniło poważny błąd, odmawiając wysłania karetki. Magdalena, przyjaciółka młodej kobiety, musiała znaleźć samochód, aby zawieźć ją do CHU w Montpellier, ale po drodze straciła przytomność i nie udało się jej uratować.
Złożono skargę, a śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci zostało wszczęte. Do czasu wyjaśnienia sprawy asystent dyspozytora pogotowia, który nie uznał stanu zdrowia kobiety za poważny, został zawieszony.
“Ogromna pogarda i pochopna ocena”
– „Mieli prawo się pomylić, ale było w tym ogromne lekceważenie i osąd” – podkreśliła Magdalena w rozmowie z BFMTV. Przyjaciółka zmarłej opisała objawy, które wystąpiły u kobiety i które zostały przekazane operatorom pogotowia: zaburzenia widzenia, omdlenia, ból kończyn oraz krew w stolcu.
Louis Soulat, wiceprezes Samu Urgences de France, zapewnił w rozmowie z BFMTV, że zaproponowano wizytę lekarza rodzinnego w domu, jednak nie było to możliwe. Następnie dyspozytor zasugerował konsultację, na którą pacjentka musiała sama się udać.
– „Regulacja medyczna to bardzo trudna czynność, wykonywana przez telefon. W tym przypadku objawy były stosunkowo częste o tej porze roku” – dodał.