Pewien kraj, znany jako popularna destynacja turystyczna, odwiedzana co roku przez ponad sześć milionów Amerykanów, ma na swoim terenie tajemniczą wyspę zamkniętą dla ruchu turystycznego.

Stany Zjednoczone leżą między Kanadą a Meksykiem — obie kraje bogate w historię. Poza Meksykiem rozciąga się terytorium Karaibów, a z Orlando na Florydzie do Bahamów wystarczy mniej niż półtorej godziny lotu.
Jednak kraj, o którym mowa, znajduje się w Europie i — według danych amerykańskiego Biura Spisu Ludności z 2021 roku — około 5 % obywateli USA twierdzi, że pochodzi zeń ich przodkowie.
Mowa o Włoszech: aż 15 947 138 osób w USA deklaruje włoskie pochodzenie.

Zgodnie z włoskim magazynem turystycznym „Tutti i cammini portano in Italia”, szacuje się, że każdego roku około sześciu milionów Amerykanów przemieszcza się przez Atlantyk, by zwiedzić liczne starożytne zabytki kraju. Istnieje jednak miejsce, do którego nie mogą dotrzeć turyści.
To wyspa Poveglia, położona na wschodnim wybrzeżu Włoch, około 5,6 km na południe od Wenecji.
Nazwano ją „najstraszliwszą wyspą świata”, ponieważ spoczywa tam 160 000 zwłok, a turyści nie mają już pozwolenia na jej zwiedzanie z powodu ryzyka zniszczenia.

Poveglia zajmuje zaledwie siedem hektarów, podczas gdy legendarna wyspa Alcatraz, u wybrzeży San Francisco, miała 8,9 ha.
Penitenciaría Federal na Alcatraz mieściła maksymalnie 336 więźniów. Poveglia nie służyła jako więzienie — pod koniec XVIII wieku używano jej jako miejsce izolacji dla osób podejrzanych o dżumę.
Gdy inne placówki kwarantanny były przepełnione, Poveglia szybko zamieniła się w wysypisko dla ofiar dżumy. Zmarłych grzebano w zbiorowych mogiłach.
Wyspa pełniła funkcję stacji kwarantanny do 1922 roku, a później została przekształcona w szpital psychiatryczny, zamknięty w 1968 roku.
Szacuje się, że 160 000 osób tam zmarło, a ich ciała spalono lub pochowano.
Po ponad pół wieku budynki wyspy zaczynają się walić i miejscowe władze uznały, że jest zbyt niebezpieczna dla turystów.
Jednak brytyjscy eksploratorzy Matt Nadin i Andy Thompson odwiedzili ją w 2020 roku w ramach serii YouTube „Finders Beepers History Seekers”.
W jednym z nagrań Nadin wyjaśnia: „Wyspa kryje smutną i przerażającą historię. Zginęła tam niewyobrażalna liczba ludzi, a spacer po niej pozwala poczuć ciężar tych tragedii.
Spalano tam ciała i zostawiano je. Wyspa nigdy nie została oczyszczona — wszystko pozostało tak, jak było. Później, gdy stała się szpitalem psychiatrycznym i tajemniczym miejscem, gdzie przeprowadzano okrutne eksperymenty, rzeczy stały się jeszcze dziwniejsze.

Kiedy tam byliśmy, usłyszeliśmy dzwon. Było to straszne i nieco mnie przestraszyło. To było jak złowieszczy omen. Całość była dziwna i niepokojąca, choć łuki i kafelki przypominały, że kiedyś istniał tu piękny budynek.
Domyślam się, że nikt nie był tam od lat, bo nie ma graffiti ani oznak wizyt; wszystko to naturalna destrukcja.”







